niedziela, 26 lutego 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXX: Epickość!

Czuję się w tej chwili jak Rork, bohater komiksów Andreasa, zawieszony w pustce pomiędzy światami...  gdy trudno uprawiać hobby bo remont mieszkania w toku, warsztat spakowany, farbki pędzelki zaginęły w nieskończonej ilości kartonów, pudeł, pudełek...
Mimo wszystko postanowiłem napisać tego krótkiego posta.


Piękny temat Epickość! zaproponowany przez psborsuka z bloga Borsuczy Warsztat.
Z tej okazji tylko mały pseudo unboxing, co ostatnio kupiłem na naszym rodzimym portalu aukcyjnym.
Przed Wami epicka (przynajmniej dla mnie) figurka do mojego ukochanego Mordheim:

Bio - Mechaniczny Szczuroogr z Klanu Skryre.


Niestety to tylko odlew, ale dobrej jakości z widocznymi detalami. Wart kupienia.
Moje postanowienie: to będzie moja pierwsza figurka, którą pomaluję w nowym warsztacie. Nie mogę się doczekać!
Tymczasem do zobaczenia (zapewne za miesiąc).

Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 29 stycznia 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXIX: Opowieść...albo historia pewnej przeprowadzki

Moja absencja hobbystyczna spowodowana jest tym, że postanowiliśmy (z Małgosią) kupić sobie większe mieszkanie :-) Dlatego postanowiłem ( z pełną premedytacją) wykorzystać temat Koyoth'owego Karnawału Blogowego Opowieść.


I napisać kilka słów o tym co się działo w moim życiu przez ostatnie kilka miesięcy:
Z dobrych wieści:
- kupiliśmy większe mieszkanie (będzie więcej miejsca na składowanie figurek i gier planszowych)
- będę miał własne "Man Cave" :-)
- sprzedaliśmy nasze stare mieszkanie


Z złych wieści:
- kupiliśmy większe mieszkanie do remontu
- musimy się wyprowadzić z starego mieszkania w terminie do 10 lutego
- już wiemy, że remont potrwa co najmniej do końca lutego
- stwierdzam że kompresja "dóbr" upchniętych w starym mieszkaniu jest ogromna i podczas  "rozpakowywania " i przygotowywania do zmiany położenia - brakuje miejsca w <TEMP>
- doszedłem do wniosku że większe mieszkanie niekoniecznie oznacza więcej przestrzeni magazynowej więc teza więcej miejsca na składowanie figurek i gier planszowych jest chyba nieprawdziwa
- mój kręgosłup odmawia posłuszeństwa co realnie opóźnia prace przeprowadzkowe

Przeraża mnie przewaga minusów nad plusami, ale w ogólnym rozrachunku chyba nie będzie tak źle...

Mój warsztacik w fazie pakowania...


Część biblioteczki...


Moja półeczka z "ogromem" pomalowanych figurków ...:-)


Pakowanie czas zacząć.
Wskazówka: kartony po bananach rządzą! Podziękowania dla mojej lokalnej Biedronki.



Pozdrawiam serdecznie.


wtorek, 27 grudnia 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXVIII - Świąteczna Wymiana Figurkowa 2016. Część 2

Dziś opowiem Wam o pracach związanych z figurką, która zgodnie z założeniami Świątecznej Wymiany Figurkowej została podarowana Morpheusowi z bloga The Fantasy Hammer.


"Risercz" co też kandydat na obdarowanego chciałby dostać pod choinkę  nie był trudny. Wystarczyło tylko przeczytać 30 postów z 30 dniowe wyzwanie figurkowe :-)
Poniżej krótka historia obrazkowa.














Etykietka na postument powstała dzięki wspaniałemu tutorialowi z bloga Arbala jak tworzyć etykietki.

Oczywiście cała praca nie obeszła się bez momentów grozy :-). W sobotę w drukarni, gdzie poszedłem z gotowym pdfem, po wydrukowaniu etykietek okazało się, że mam "literówkę", na szczęście edytowalny pliczek miałem w "chmurze" i dało się to zrobić "od ręki". Albo taśma samoprzylepna, którą właśnie kupiłem w tym celu okazała się przeźroczysta i nijak nie nadawała się jako tło, jednak po przerzuceniu zawartości biurka do góry nogami znalazłem kawałek taśmy samoprzylepnej z nieprzeźroczystą warstwą...

Tyle na dziś.
Pozdrawiam serdecznie.

sobota, 24 grudnia 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXVIII - Świąteczna Wymiana Figurkowa 2016. Część 1

28 edycja Figurkowego Karnawału Blogowego przerodziła się w 1 Świąteczną Wymianę Figurkową. Akcja polegała na pomalowaniu figurki wybranemu losowo uczestnikowi a w zamian dostawało się figurkę od innego nieznanego uczestnika.


I tak oto stałem się szczęśliwym posiadaczem pięknie pomalowanego Zabójcy Trolli, którego otrzymałem od Tomasza z bloga Co sobie maluje. Obejrzyjcie sami:





Wielkie dzięki Mikołaju Tomaszu.

Mam cichą nadzieję, że osoba dla której ja pomalowałem figurkę będzie zadowolona. Historię powstania mojej figurki będziecie mogli przeczytać niedługo w drugiej części posta.

Przy okazji chciałbym wszystkim kolegom i koleżankom z figurkowej blogosfery złożyć najserdeczniejsze życzenia Wesołych i Szczęśliwych Świąt.



Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 20 listopada 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXVII: Idzie Zima...


Gospodarzem listopadowej edycji jest Dominik z bloga Wroc War, który uraczył nas chłodnym tematem Idzie Zima..., my jednak witamy go gorąco w roli gospodarza!


Moje pierwsze skojarzenie z zimą to...wilk.
Wygrzebałem więc z pudełka takową figurkę i oto jest! W zamyśle miał to być wilkor Duch John'a Snow z znanego cyklu książkowego. :-)



Z śniegu nie jestem jednak zadowolony. Użyłem starej posypki Snow produkcji GW (klejonej oczywiście na wikol), znalazł się także tutaj biały pigment od Ammo, oraz trochę farby teksturowej od GW Mourn Mountain Snow.



Przeglądając posty kolegów widzę, że fajne efekty daje Valhalla Blizzard. Jeśli będę robił więcej podstawek zimowych to poważnie pomyślę o jego kupnie.

To tyle dziś.

Pozdrawiam serdecznie.



poniedziałek, 31 października 2016

Szczęśliwego Halloween

Wszystkim miłośnikom horroru  (tego spod znaku Kinga i takiego z Martwicy Mózgu) i grozy (rodem z prozy Lovecrafta) i tajemniczości (takiej jak u Poego) oraz miłośnikom duchów (takim z prozy Grabińskiego lub  James'a Montague), życzę Szczęśliwego Halloween.


A na deser wiersz.


"Kruk"

Edgar Allan Poe


Noc już była, północ zgoła; rozmyślałem w pocie czoła
Nad trwożliwą tajemnicą z dawna zapomnianych ksiąg,
Przysypiając niespodzianie, gdy rozległo się pukanie,
Jakby ciche chrobotanie w mój samotny, senny dom.
Jakiś gość, powiadam sobie, w mój samotny stuka dom,
Nocny gość – i tylko on.


Ach, dokładnie to pamiętam: zima, grudzień, noc posępna,
Ogień, co dogasał w mękach, słał na ziemie legion zmor.
Nagle zapragnąłem świtu, wiedząc, że już nie wyczytam
Z ksiąg pociechy i dosytu po najmilszej mej Lenore!
Tej, o której aniołowie jedni mówią dziś – Lenore –
Ja już nigdy! Nevermore!


Skrzętny, smętny, jedwabisty szelest zasłon płomienistych
Płoszył, groził, budził jakiś lęk nieznany dotąd mi,
Więc, by serce oszalałe uspokoić, powtarzałem:
Puka ktoś – a ja zaspałem. Puka ktoś do moich drzwi.
Zagapiłem się, zaspałem, a tu puka ktoś do drzwi!
Nocny gościu – czy to ty?


Zaraz jednak, czując w duszy nowy przypływ animuszu,
Panie!, mówię, czy też – Pani! Wybaczenia udziel mi,
Gdyż jest faktem, że drzemałem i pukania nie słyszałem,
Było bowiem tak nieśmiałe twe pukanie do mych drzwi,
Żem nie wiedział – czy je słyszę, czy to tylko mi się śni –
Otworzyłem. Noc i mgły.


Martwą ciszę wiercąc wzrokiem, nie ruszyłem się ni krokiem,
Tylko drżałem, śniąc na jawie sny o jakich nie śnił nikt.
Ciemność była niewzruszona Cisza była niezgłębiona.
Tylko ciszy szept – Lenora! – zjawił się i zaraz znikł.
To mój własny szept – Lenora! – echo oddawało mi.
Echo. Ciemno. Nocne mgły.


Drzwi zamknąłem. Stoję w cieniu, z biedną duszą na ramieniu,
Gdy wtem słyszę znów pukanie, donośniejsze niźli wprzód.
To z pewnością coś na dworze, coś u okna wisi może;
Sprawdzę, co też to być może i wyjaśnię cały cud.
Tylko serce uspokoję i wyjaśnię cały cud:
Wiatr kołacze do mych wrót.


Szarpię okno – nic! – a potem z wielkim szumem i trzepotem
Kruk postawny wszedł do środka, zwiastun dawnych, świętych dni.
Ni dzień dobry, ni ukłonu, tylko wzleciał bez pardonu,
Jakby był u siebie w domu, nad komnaty mojej drzwi.
Na Pallady siadł popiersiu, które strzegło moich drzwi.
Przyszedł, wzleciał, siadł i tkwi.


Był mój gość ebonitowy tak dostojny i surowy,
Żem uśmiechnął się wbrew sobie i tak mówię, czyniąc skłon:
Chociaż łeb twój łysy nieco, widać żeś jest nie byle co.
Groźny, górny i złowrogi – skąd przybywasz? Jak cię zwą?
Czy z plutońskich brzegów nocy tu przybywasz? Jak cię zwą?
Nevermore!, powiada on.


Zadziwiłem się niezmiernie, że przemawia tak misternie,
Chociaż sensu w jego mowie nadaremnie szukać by,
Bo czyż widział kto nad drzwiami, na popiersiu Pallas pani
Ptaka, który by powiadał wprost, że imię jego brzmi –
Ptaka, czy też inną zgoła bestię, której imię brzmi
Nigdy więcej? Chyba nikt.


A kruk sterczał niewzruszenie na Pallady biustu scenie,
Rzekłszy jedno tylko słowo, jakby duszę zawarł w nim.
Ani słowa już nie wznieci, nieruchomym ślipiem świeci,
Aż szepnąłem: On odleci, rzuci domu mego próg.
Zniknie za dnia jak nadzieje, rzuci mój samotny próg.
Nevermore!, zakracze Kruk.


Wypowiedział to tak nagle, tak dorzecznie i dosadnie,
Żem aż drgnął, lecz myślę zaraz: Jedno słowo tylko zna,
Widać jego pan poprzedni, bólem zdjęty, błędny, biedny,
Sforą plag prześladowany, wciąż powtarzał tylko to –
Lotnych plag ścigany sforą mówił w kółko tylko to: –
Nigdy więcej! Nevermore


Uśmiechając się wbrew sobie kruczoczarnej tej osobie
Miękki fotel przysunąłem gdzie popiersie, ptak i drzwi
I w poduszki zapadając, wnet zacząłem łączyć w całość
Luźne myśli, pragnąc dociec, co też ów z zaświatów ptak,
Ów posępny, posągowy, smętny i złowróżbny ptak
Miał na myśli, mówiąc tak.


Tym swe myśli zatrudniłem, lecz nic głośno nie mówiłem
Do ptaszysko, co płomiennym okiem świdrowało mnie.
Snułem racje i dowody, głowę wsparłszy dla wygody
Na obiciu aksamitnym, gdzie blask lampy ślizgał się;
Tam, gdzie ona swojej głowy, gdzie blask lampy ślizga się,
Nie położy już – o nie!


Wtem w powietrzu gęstym, parnym – woń kadzideł niewidzialnych;
Puch kobierca stopą smukłą musnął Seraf, co je niósł.
Przez anioły, znaki święte, Pan Bóg zsyła ci nepenthes!
– zawołałem w głos – Nepenthes, byś zapomniał o Lenore!
Pij, nieszczęsny, pij nepenthes, i zapomnij o Lenore!
Kruk mi na to: Nevermore!


Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Czy Kusiciel, czy kurzawa śle cię tutaj na mój próg
– O! Sterany, lecz nietknięty! – na bezludny ląd zaklęty,
Na ten dom mój grozą zdjęty – mów mi prawdę, błagam, mów:
Czy jest balsam w Gileadzie, abym ją zapomnieć mógł?
Nevermore!, zakracze Kruk.


Mów, Proroku z piekła rodem! Czyś jest bies, czy bestia z dziobem,
Na to niebo wysklepione, gdzie nasz wspólny mieszka Bóg –
Czy w Edenie Żyje ona? I czy wezmę ją w ramiona,
Tę, o której tylko anioł po imieniu mówić mógł?
Moją świętą, jasną, czysta, gdy w Edenu wejdę próg?
Nevermore!, zakracze Kruk.


Gdy tak twardy jest twój upór – precz stąd, diable! precz stąd, kruku!
Wracaj w burzę, skąd przybyłeś i w plutoński nocy brzeg!
Czarne pióro niech, mój panie, nawet tutaj nie zostanie
Na pamiątkę tego kłamstwa, którym uraczyłeś mnie!
Zabierz dziób z mojego serca i Pallady opuść biust!
Nevermore! – Więc nigdy już?


Zamilkł po tej odpowiedzi i wciąż siedzi, i wciąż siedzi,
Na Pallady biuście bladym; nad nim lampy złota kruż.
Szklanym wzrokiem w dal wpatrzony, niczym demon rozmarzony;
Na podłogę cień dziobaty rzuca lampy złota kruż,
Cień, co duszę mą nieszczęsną, jak posępny srogi stróż,
Więzić będzie – zawsze już.


tłum. Jolanta Kozak

Powyżej było moje ulubione tłumaczenie tego wiersza. Powyższe pochodzi z strony: http://home.agh.edu.pl/~szymon/raven.shtml

Tam też znajdziecie inne tłumaczenia tego niesamowitego wiersza.

I na koniec perełka. Wiersz w oryginale czyta Christopher Lee.


Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 30 października 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - Edycja XXVI: Mój sposób na...

Po raz kolejny udało mi się wziąć udział (mój mały sukces) we wspaniałym Figurkowym Karnawale Blogowym. 26 edycję prowadzi Dominig, który tworzy blog Kostka Domina. Temat podany przez Dominig'a  Mój sposób na... zmotywował mnie do stworzenia posta, nad którym myślałem już od jakiegoś czasu.


Mój sposób na ...spaczeń i jego pochodne. Z góry uprzedzam, że nie mam talentu do tworzenia tutoriali, ale mam nadzieję, że choć w małym stopniu zainspiruje on Was lub pomoże Wam w malowaniu tego "cud kamienia".

Zacznę od efektu "fosforyzujących runów", które pojawiły się na Wyjącym Dzwonie w tym poście.
Aby uzyskać ten efekt, runy zostały pomalowane farbą Dheneb Stone, a następnie delikatnie pociągnięte warstwą zielonego glaze'a, czyli Waywatcher Green.


Podobnie symbol głowy Rogatego na dzwonie, został pomalowany w ten sposób. Podobnie symbol na szczycie proporca Koła Zagłady z tego posta oraz tego posta.


Do uzyskania efektu zielonych oparów w szczelinach wentylacyjnych wszelkich maszyn (np. kruszarki) lub maski Szturmobesti, wystarczyła rozcieńczona farba Scorpion Green. I finalnie zielony glaze by zniwelować duże kontrasty.



I finalnie przechodzimy do mojego malowania spaczenia. W sumie to już kilka razy pisałem na łamach bloga o malowaniu. Ale nie zaszkodzi napisać i tutaj by mieć kompletny obraz.

Malowanie każdego spacz-kamienia zaczynam od farby Dark Angels Green. Pokrywam nią cały kamień. Następnie używam washa Thraka Green. Malując spaczeń to oczywiście efekt uzyskujemy, gdy uda nam się odpowiednio pomalować krawędzie tego kamienia, czyli musimy zrobić edge highlighting, od ciemniejszego do bardziej jaskrawego koloru, jednocześnie zmniejszając z każdym krokiem "grubość" malowanych linii. Ale o tym oczywiście każdy z nas malarzy wie :-)

Ja w tym szeregu używam następujących kolorów: Goblin Green, Snot Green, Scorpion Green. Dodatkowo wierzchołki spaczenia dostają trochę żółtego koloru. Całość jest oczywiście potraktowana warstwą lub dwoma zielonego glaze'a.





Jak widać na zdjęciach, tym prostym sposobem można uzyskać naprawdę zadowalające efekty.
Malujcie więc spaczeń na chwałę Rogatego!

Pozdrawiam serdecznie.